poniedziałek, 4 maja 2015

Opuszczone miejsca Warmii i Mazur część 1

Za mną kolejna pozamazowiecka wyprawa szlakiem opuszczonych miejsc, tym razem województwa warmińsko-mazurskiego. Najpierw pojechałam z Warszawy nad morze, a potem kierowałam się od rejonu Elbląga coraz bardziej na wschód i północny wschód wcześniej przygotowaną trasą. W sumie zrobiłam około dwóch tysięcy kilometrów w sześć dni.



Za pomoc w przygotowaniu wyprawy (niemal z dnia na dzień) dziękuję Kolekcjonerom Czasu! Gdyby nie ich wskazówki, pewnie nie znalazłabym na przykład pseudomegalitycznego cmentarza ze swastykami schowanego w lesie, ale o tym w następnych odcinkach:>

Skupiłam się na pałacach i dworach, które są główną wiesiexową atrakcją regionu. Zauważyłam, że podobnie jak na Dolnym Śląsku, zjawisko opuszczonych wiejskich chatek jest tutaj nieporównanie mniej popularne, niż na Mazowszu. Przez całą wyprawę natrafiłam jedynie na 3-4 domki i to niezbyt wielkiej wiesiexowej klasy. Za to region, jak to teren poniemiecki, jest pełen atrakcji pałacowych. Największą z nich, także w dosłownym sensie, jest Pałac z kominkami i żółtymi schodami, który dziś będzie robił za cały pierwszy odcinek, podobnie jak Pałac z zieloną salą w odcinkach dolnośląskich.

 
Pałac z kominkami i żółtymi schodami to chyba najważniejszy wiesiexowy obiekt regionu. Jeśli ktoś zna coś lepszego w tym województwie i w tej kategorii, niech koniecznie mi o tym powie:>


Pałac jak dla mnie jest na dolnośląskim poziomie, robi ogromne wrażenie. Co ważne, nie jest dostępny ot tak i pierwszy lepszy wandal czy żul tam nie wejdzie, co na szczęście widać. Są świetnie zachowane kominki, piękne żółte schody i inne, kręcone małe schodki, poza tym parę oszałamiających sufitów i łuszczących się malowideł. Obiekt przypominał mi od środka dolnośląski Pałac z malowidłami, pokazywany przeze mnie w zeszłym roku TU.


Budynek jest na oko we względnie dobrym stanie, zabezpieczony i zadbany w porównaniu do niektórych innych takich miejsc. Podobno właściciel chciał zrobić tutaj jakiś hotel czy ośrodek, ale nie udało mu się porozumieć w tej kwestii z konserwatorem zabytków. Tak przynajmniej można usłyszeć w okolicy.



Pałac powstał w XVIII wieku i należał do szlacheckiego niemieckiego rodu von D. herbu Dzik;> Zbudowany w stylu barokowym, potem był przebudowywany i przerabiany w bardziej klasycystycznym stylu. W środku znajdowała się wielka biblioteka, kolekcja motyli, arrasów i chińskich waz. Do końca wojny był w rękach kolejnych spadkobierców, choć już nie rodu von D. Po wojnie w budynku mieściła się siedziba NKWD. Potem niszczał, porzucony i rozkradany. Część wyposażenia trafiła do muzeów i kościoła, część zabrali złodzieje. Następnie mieścił się tu ośrodek szkolenia traktorzystów. Teraz pałac jest w rękach prywatnych.

 

Najpierw wchodzi się do neogotyckiej kaplicy z rodowym mauzoleum. W nim - symboliczne grobowce późniejszych, nie należących do rodu von D. przedwojennych właścicieli:








Mauzoleum to właściwie boczne pomieszczenie kaplicy, ona sama wygląda mniej więcej tak:









 Schody zostały oczywiście odnowione w czasach powojennych, ale i tak jak dla mnie wyglądają super:










W kolejnych pomieszczeniach widać kolorowe kominki, a każdy jest inny. Wspaniałe wiesiexowe uczucie, wchodzić do następnego pokoju i nie wiedzieć, co tam się kryje, potem widzieć to, kłaść się na podłodze,  robić zdjęcia w miarę swoich możliwości i w ogóle:>










Potem sala z łuszczącym się malowidłem i mniejszymi malunkami nad drzwiami. Znowu klimat jak w dolnośląskim Pałacu z malowidłami.










Są też wąskie, kręcone schodki:




Dawne frontowe wejście do rezydencji i szerokie schody w jeszcze innym stylu:









Gdy wejdzie się nimi na górę, dociera się do jednej z najlepszych sal. Są nie tylko kominki, ale i niesamowity sufit, od którego trudno oderwać aparat.



 






 




 Na koniec jeszcze sekretarzyk do pisania listów:




Z tyłu budynku na ścianie jest płaskorzeźba przedstawiająca pradziadka jednego z von D. Ten gość wygląda na niej trochę jak Lenin;>


c.d.n.

3 komentarze:

  1. Oj, coś czuję, że warto, naprawdę warto było przemierzyć tyle kilometrów! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdzie znajduje się ten pałacyk ?

    OdpowiedzUsuń