piątek, 16 lutego 2018

Mazowieckie cmentarze ewangelickie i nie tylko, czyli wzdłuż Wisły do Gostynina i z powrotem część 4

W ostatnim odcinku relacji z trasy śladem osadników Olenderskich na Mazowszu pokażę mazowieckie widoki przyrodnicze i cmentarz ewangelicki, gdzie znajdują się najlepiej zachowane olenderskie porcelanki, jakie widziałam.







Cmentarz ewangelicki w Wiączeminie nie jest już opuszczonym miejscem. Od jakiegoś czasu tuż za nim powstaje skansen budownictwa Olenderskiego i faktycznie coś się tam dzieje. Miejsce jest też stale pilnowane.

Poprzednio byłam w tym przepięknym miejscu dokładnie rok temu, relacja TU. Wtedy cmentarzyk był zarośnięty, a na terenie skansenu niewiele się działo, był tylko odnowiony zbór. Potem na własnych zdjęciach zauważyłam, że przegapiłam najprawdopodobniej najlepiej zachowaną olenderską porcelankę, na jaką się do tej pory natknęłam - a zwiedziłam już dużo takich cmentarzy, może to najlepiej zachowany portret nagrobny osadników niemieckich i holenderskich w kraju? Porcelankę było widać z oddali na jednym ze zdjęć.

Wróciłam tam przy okazji latem, gdy niestety krzaczory uniemożliwiły mi jakąkolwiek eksplorację. Ściana z pokrzyw i tym podobnych nie dawała szans i musiałam odpuścić mimo wielu prób. Gdy wróciłam w to miejsce w pierwszej połowie stycznia, sytuacja zmieniła się kompletnie. W skansenie widać było prace budowlane, a cmentarz dokładnie wykarczowano, odsłaniając jego fragmenty, które wcześniej przeoczyłam - w tym kolejne świetnie zachowane porcelanki. Od razu pojawił się też stróż, czyli miejsce jest na szczęście pilnowane i zadbane.

Pilnujący pan opowiedział mi ciekawe rzeczy. Podobno parę lat po wojnie do zboru przyjechali Niemcy, rozkuli zalany betonem otwór w podłodze zboru i wydobyli schowane przed wojną skarby, po czym odjechali. Świadkiem tego miała być pewna starsza mieszkanka wsi. Pan stróż opowiadał też, że kiedyś to miejsce wyglądało jak Amazonia, wszędzie woda, dopiero osadnicy swoim zwyczajem osuszyli tereny.












Kolejna świetnie zachowana jak na olenderskie współczesne realia porcelanka. Widać,że ktoś celowo rozbijał portreciki, zapewne na zasadzie, że jak Niemiec, to niech nawet po śmierci zapłaci za całe zło. A przecież to są przedwojenne groby, ci ludzie nie mieli z wojną kompletnie nic wspólnego. Niestety myślenie o tym wszystkim w kategoriach narodowości przetrwało aż do dzisiejszych czasów.



Kolejne zniszczone porcelanki:




















Na koniec widoki ze styczniowej pierwszej trasy. Tutaj widok na zachód słońca z szosy w okolicach Wyszogrodu.


A tutaj pod napisem "Wyszogród" (jak "Hollywood", fajny pomysł:>), zachód słońca nad Wisłą.


Mazowiecki krajobraz gdzieś między Słubicami a Gostyninem.


Znów Wyszogród:








Kapliczka niedaleko jednego z cmentarzyków ewangelickich w okolicy:




Ciąg dalszy nastąpi przy okazji kolejnej minitrasy w rejon Gostynina, gdzie mam jeszcze sporo cmentarzyków do nadrobienia :>