poniedziałek, 12 listopada 2018

Beskid Wyspowy i okolice, część 43

Ciąg dalszy październikowej trasy w Beskid Wyspowy, tym razem wycieczka od Młyńczysk zielonym szlakiem do Łukowicy przez Skiełek, a potem dalej zielonym na górę Pępówka i przez Roztokę z powrotem do Młyńczysk.






Wyruszyłam z Młyńczysk, gdzie jest pewna lubiana przeze mnie agroturystyka. Rano był taki widok z okna:


Mgły podczas październikowej trasy nie dopisały, tylko tego dnia i ostatniego było ich trochę, ale nie powinnam narzekać na pogodę. Po pierwsze, było słońce każdego dnia przez dwa tygodnie, a po drugie, mgły miałam prawie w nadmiarze we wrześniu:> Póki co kierowałam się zielonym szlakiem na wieś Łukowica.






Słońce już się pojawiło:






Rozejście szlaków przy kapliczce. Wcześniej skręcałam tu na Ostrą i Cichoń, tym razem poszłam w drugą stronę.












Szlak zielony prowadził najpierw wąską asfaltówką przez las.





To typowy luzacki szlak Beskidu Wyspowego, czyli mało trudności, dużo widoków i przysiółków. Jedyną trudność stanowiło starcie z upierdliwym małym pieskiem, który pojawił się jakoś  w tym miejscu, po czym dość długo za mną szedł i warczał na mnie. Na szczęście na tym poprzestał.







Za gospodarstwem z pieskiem szlak skręcał w lewo na pole, a potem w las. W lesie piesek sobie odpuścił.


















 

























 



Za przysiółkiem z ulami znowu zakręt z małej asfaltówki w lewo, już prosto na minigórę Skiełek. Na niej rzeczywiście sporo małych porozrzucanych skał.



I takie coś, jakby magazyn czy studnia:



















Odpoczynek, piknik i czytelniczy postój na szczycie Skiełka. Czytelnicze postoje to o dziwo coś, co zaczęłam praktykować dopiero parę miesięcy temu. Bierze się do plecaka lekką książkę (lekką w sensie dosłownym:>) i czyta ją gdzieś w ostępach. Dopiero tam ma się ciszę i spokój praktycznie na sto procent. Prawie zawsze sporo czytałam, ale czytanie w lesie to pewna nowość i na pewno będę dalej to robić. Tym razem zabrałam ze sobą bardzo dobrze napisaną książkę o przyrodzie "Żubry lubią jeżyny".






Leśna ścieżka, a potem kolejna mała asfaltówka prowadziły mnie w stronę wsi Łukowica.

















W Łukowicy wstąpiłam na cmentarz, jak zwykle szukając przedwojennych grobów i porcelanek.






















Plan był taki, żeby iść dalej zielonym szlakiem i dojść do wsi Roztoka przez kolejną minigórę, czyli Pępówkę. Dokładnie rok temu też miałam taki plan, ale nagle się strasznie rozchorowałam. Tym razem się udało.





Najpierw przez wieś, potem w prawo i znów asfaltówką przez górę.


























Piękne widoki na sady w przysiółku Zawada.
















Za tym domkiem zrobiłam sobie postój na łące pod samym lasem na stokach minigóry Pępówka.





Żółty tunel - tak wyglądały często leśne szlaki w połowie października.

























Już widać wieś Roztoka, tędy szłam wiosną na górę Łyżka, relacja TU.








Odpoczywałam sobie na jakiejś łące, gdy nagle przyszły krowy i zaczęły mnie okrążać:> W tej sytuacji ruszyłam dalej. To już była prawie ostatnia prosta do Młyńczysk.




















c.d.n.