poniedziałek, 25 stycznia 2016

Opuszczone miejsca w Puszczy Kampinoskiej i nie tylko, część 38

W tym odcinku pokażę pewien kampinoski domek, który został wyburzony już wiele miesięcy temu, a także resztę chatek zrównanych z ziemią w ramach ostatniego wykupu gruntów. Dopiero w styczniu przypomniałam sobie, że nie zrobiłam zdjęć niektórych miejsc po domkach i dorobiłam już w śniegowych warunkach pozostałe puste place. Do tego mały jesienny spacer z Granicy do Rzepowej Góry, okolice Truskawia i Małego Truskawia.

 

 




Domek z szafą i papieżem stał samotnie na uboczu, gdzieś między Górkami, Zamościem a Cisowym. Kiedy jakieś dwa lata temu pierwszy raz go zobaczyłam, bałam się podejść, bo z daleka trudno było stwierdzić, czy jest opuszczony. Za drugim razem się zdecydowałam no i okazało się, że to jeden z lepszych puszczańskich obiektów. Pokazywałam go już TU.


Tak wyglądał środek domku za czasów świetności:





Święty obraz wciąż wiszący w ledwo stojącej komórce przed domem:





W zeszłym roku wybrałam się tam po raz drugi:










Poprzednio koraliki były w misce, a za drugim razem zastałam je rozrzucone po podłodze w pokoju z szafą:



Przed chatką stało krzesło, przykryte nie wiedzieć czemu firanką:



Wiosną ubiegłego roku zastałam w tym miejscu pusty plac, już zarastający trawą. Niedługo tylko po rodzaju krzewów będzie można się domyślić, że coś tam stało:


Dom słonia do ostatniej chwili był zamknięty, a więc niemożliwy do zwiedzenia. Stał w Górkach. Byłam tam jakieś półtora roku temu. Można było zajrzeć tylko na ganek i do środka przybudówki. Na ganku znalazłam jedyne tamtejsze fanty - słonia i ekierkę:>







Przed samym wyburzeniem dom był już otwarty. W środku pusto - tapety, piec, firanka z zapomnianym kwiatkiem w doniczce.





Pod koniec grudnia została sama piwniczka:


Dwóch ceglanych domków trochę się naszukałam. Stały przy bocznej, wyboistej dróżce, wcześniej nie odwiedzanej przeze mnie. Były już zupełnie puste, więc pokazuję je tylko od zewnątrz:




 W styczniu było tak:




Zamknięty szary domek stał przy głównej drodze w Górkach. W przeciwieństwie do pozostałych obiektów, nawet przed samym wyburzeniem był niedostępny.


Przez szybkę było widać na parapecie różne rzeczy, wyglądające całkiem porządnie:>


Ale w drugiej izbie, sądząc po widoku zza szybki, było już całkiem pusto, nie licząc przedmiotów na parapecie i świętego obrazka postawionego na podłodze pod ścianą.




Teraz jest tam tylko to:


Biały domek z wiśniami stał przy szosie prowadzącej od Leszna, przez Roztokę do Cybulic. Zauważyłam go już kiedyś, ale zawsze był zamknięty i nie wyglądał na porzucony, tylko letniskowy i taki, do którego od czasu do czasu ktoś zagląda. Tuż przed wyburzeniem sytuacja wyglądała już całkiem inaczej. Z rozmowy z sąsiadką o dziejach okolicznych chatek, zresztą bardzo ciekawej i miłej, wynika, że kiedyś ktoś tam przyjeżdżał, ale potem dom opustoszał i w końcu został sprzedany w ramach wykupu gruntów, a od tamtej pory zaglądały do niego żule.


W środku coś jeszcze ocalało:>



Oczywiście tarka - już parę razy tu pisałam, że to jeden z najczęściej spotykanych przedmiotów w opuszczonych domach. Tarki często zostają jako ostatnie przy największej nawet demolce:>




Pod koniec grudnia w tym samym miejscu:


Domek z kominkiem znalazła kiedyś Ewa z Tajemniczych Miejsc w Puszczy. Odwiedziłam go dwa razy jakieś dwa lata temu. Chatka stała na obrzeżach Budy Zaborowskiej.






W komórce stało coś, co przypominało mi spalone sanie, ale może to był tylko stary fotel;>



W lipcu było tak:





Na początku stycznia przypomniałam sobie, że nie odwiedziłam jeszcze miejsca po tym wyburzeniu. Leżał już śnieg, więc piaskowy plac był niewidoczny. Poznałam miejsce po choinkach.


Ta droga prowadziła do chatki od szlaku z Mariewa do Zaborowa Leśnego.



Domek z chupacabrą stał w rejonie Górek. Był już bardzo zdewastowany i wybebeszony, kiedy kilka lat temu go zwiedzałam. W środku na jednej ze ścian ktoś namalował chupacabrę, tak przynajmniej stwór został podpisany;>





Po publikacji zdjęć domu TU napisał do mnie dawny bywalec tego domku, wnuk właścicieli. Opisał mi, jak jeździł tam do dziadków, spał w domku i łapał szerszenie. W styczniu budynku już nie było. Leżał śnieg, więc po ponad roku od ostatnich odwiedzin trudno mi było powiedzieć, gdzie dokładnie stał domek. Wytypowałam dwa miejsca obok siebie, któreś z nich to na pewno to:




Dom bez dachu pokazywałam TU. Stał w Łazach Leśnych. Odkąd go nie ma, w tej wsi został już zdaje się tylko jeden dom - zamieszkały.








W styczniu było tak:




Na koniec relacja z jesiennej jeszcze, niewielkiej wycieczki żółtym szlakiem od Granicy do Rzepowej Góry i z powrotem, okolice Truskawia i Klomby.








Kapliczka niedaleko zakrętu na niemal wymarłą wieś Bieliny:







Większa część szlaku żółtego prowadzi przez bagna. Latem ścieżka jest tu wąska i zarośnięta.




Widok na kanał Łasica przy tak zwanej Rzepowej Górze:













Trochę widoków na jesienne okolice Truskawia i drogę na Truskaw Mały:







Jesienne pola za Klombami, czyli za laskiem między Zaborowem a Zaborówkiem. Warto zajrzeć na te pola. Prowadzi tamtędy niebieski szlak, jest też zielony rowerowy.




c.d.n.

2 komentarze:

  1. lubię sobie tu zaglądać i łapać za koniuszki historii. a co się później z nimi wydarzy w mojej głowie, kto wie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Na żółtym szlaku między Granicą,a Rzepową Górą leży drzewo,które prawdopodobnie zostało powalone przez silny wiatr. Można się na nie natknąć ok. 1,5 km. przed mostkiem na Kanale Łasica w miejscu,gdzie kończą się bagna. Powalone drzewo jest dosyć duże,ale da się po nim przejść:)

    OdpowiedzUsuń