poniedziałek, 4 stycznia 2016

Opuszczone miejsca powiatu legionowskiego część 3

W ostatnim póki co odcinku relacji z legionowskich wycieczek - opuszczony domek z wózkiem inwalidzkim, porzucona stołówka zakładowa z wielkimi zdjęciami na ścianach, dom pasmanteryjny, ruiny w krzaczorach i tajemniczy park pałacowy w Jabłonnie wraz z nadwiślańskimi okolicami.






Opuszczony dom legionowski z wózkiem jest wzorowo zabezpieczony :> Choć nie ogrodzony, to zabity deskami tak, że żul nie wejdzie, wandal nie zostawi rysunków naskalnych, ale fan wiesiexu zajrzy między deski i zobaczy wszystko, co trzeba:> Zaczepiłam najbliższą sąsiadkę, żeby zapytać, czy to jej chałupa, ale okazało się, że nie. Podobno domek jest zabytkiem.


Widok przez deski był satysfakcjonujący. Obchodziłam budyneczek od podwórka i najpierw pokazało się to:


Najwyraźniej przed zabiciem deskami niektórzy jednak zdążyli zostawić swoje rysunki naskalne:


Piękne wzorki wokół pokoju:



Gdy zajrzałam do pokoju od frontu, ucieszyłam się najbardziej. Opuszczony wózek inwalidzki to jeden z najbardziej cenionych wiesiexowych fantów:>



Opuszczona stołówka zakładowa stoi pośrodku małej wsi niedaleko zejścia nad Narew. Obok są pozostałości dawnego PGR. Jak się okazało, stołówka to jego część. Moją uwagę zwróciły dziwne, wielkoformatowe zdjęcia na ścianach opuszczonego budynku.





Co to takiego? Naprzeciwko budynku był mały sklep spożywczy. Weszłam tam i zagadałam do sprzedawczyni. To od niej dowiedziałam się, że obiekt był stołówką za czasów PGR. Zdjęcia odnalazł, powiększył i nalepił na ściany jakiś entuzjasta okolicy, chcąc pewnie wprowadzić do wsi jakiś swojski, nostalgiczny element. Według sprzedawczyni nie spotkało się to ze szczególnym entuzjazmem, nie licząc złodziei, którzy niektóre zdjęcia poodczepiali i powynosili sobie do domów. Ale zostało zadziwiająco dużo i jednak nikt tego nie dewastuje, mimo kompletnej ruiny samej stołówki.





Po drodze zerknęłam też na ruiny pałacu w Górze, pokazywane już TU. Wtedy, latem, mury były praktycznie niewidoczne zza krzaczorów.



Bez aż tylu krzaczorów wygląda to tak:


Dom szpulek to chyba jakaś dawna hurtownia pasmanteryjna. Na podłodze leżało sporo nici, wstążek, szpulek i szarf. Przed budynkiem - zapomniana skrzynka na listy.




Są też cenne porady o tym, jak zostać geniuszem:




Pałac i park w Jabłonnie odwiedzam od wielu lat. Jest niedaleko Białołęki, gdzie mieszkam prawie od zawsze. Dlatego pokazuję zdjęcia robione w różnych porach roku, z ostatnich trzech lat. Miejsce nie jest opuszczone, ale fani wiesiexu też znajdą tam coś dla siebie. Bardzo lubię parki pałacowe, nie tylko te porzucone, a w tym w dodatku nie brakuje tajemniczych zakamarków, ruin, opuszczonych szklarni. W założonym w XVIII wieku angielskim parku rosną stare, czasem dziwne drzewa. Przez małą furtkę na końcu jednej z alejek można dostać się na wał wiślany, który jest zresztą wart osobnego odcinka. Na razie pokażę jego okolice położone blisko pałacu. Zarośla między wałem a Wisłą nazywane są tarchomińską Amazonią, tyle tam powykręcanych drzew, dzikich zakątków i charakterystycznego chmielu, porastającego to wszystko jak liany. W rejonie pałacu ciekawe są brzegi Wisły z widokiem na wyspy, część tej krainy. Wjazd na parkowy teren znajduje się tuż obok kościoła, w centrum Jabłonny. Można zaparkować niedaleko pałacu.



Z tyłu budowli - duża przestrzeń, fontanna, taras i schody.








Aleja za pałacem. Warto przeznaczyć na wycieczkę więcej czasu i nie ominąć żadnej alejki, w każdym miejscu jest tam coś ciekawego.


"W 1794 roku Jabłonnę odziedziczył książę Józef Poniatowski, bratanek prymasa, który często bywał tu w latach 798-1806. Jego osobisty apartament mieścił się na parterze prawej oficyny. Po tragicznej śmierci księcia Józefa w bitwie pod Lipskiem (1813), Jabłonnę otrzymała w dożywocie jego siostra Teresa Tyszkiewiczowa. W 1822 roku obiekt stał się własnością Anny z Tyszkiewiczów 1°voto Potockiej 2°voto Dunin-Wąsowiczowej. Anna, która była kolekcjonerką i utalentowaną rysowniczką, od razu przystąpiła do przekształcania posiadłości chcąc z niej uczynić ośrodek kultu księcia Józefa. Wystawiła łuk triumfalny z napisem "Poniatowskiemu", gromadziła po nim pamiątki, a z czasem wmurowała w północną ścianę tablicę z napisem "Ustronie bohatera ozdobiwszy starannie bez naruszenia pamiątek potomkom przekazuję 1837/A.D.W."." (palacjablonna.pl/historia)





Opuszczony pawilon chiński stoi na pagórku z przodu pałacu. Nie da się wejść do środka, ale budynek od zewnątrz też wygląda ciekawie. Gdy byłam tam dwa lata temu, pagórek obsiadła gromada kotów. W tym roku już ich tam nie widziałam.









Z boku stoi oranżeria:





Kiedy pójdzie się kawałek dalej za oranżerię, widać tajemniczą zamkniętą bramę. Za nią stoi duża opuszczona szklarnia, a jeszcze za nią - dawne budynki gospodarcze. Można się tam normalnie dostać obchodząc murek dookoła.





Środek szklarni:







Za szklarniami - dawne zabudowania gospodarcze, otaczające duży plac.





Gdy obejdzie się mur, za którym stoją szklarnie, od drugiej strony, pokazuje się jeszcze jedna ruinka:


A ta ruina - kawałek dawnego muru z niegdysiejszą bramą ogrodową - stoi najbliżej wjazdu na teren parku. Obok - tablice z informacjami przyrodniczymi.




Ruiny pałacowej wozowni w parku:







Park jest duży, miejscami dziki, ze starymi drzewami.



Suche, pokryte hubami "straszne drzewo" przy jednej z alejek.













Pałacowa grota, pod którą podobno kiedyś zaczynał się tunel prowadzący na drugi brzeg Wisły:






Po obejściu parku i zakątka ze szklarniami trzeba koniecznie wejść na wał wiślany. Idzie się tą ścieżką od strony pałacu:
 

Mija się drzewo z oczami:

 

Ścieżka prowadzi do małej furtki tuż obok wejścia na wał.
 


"Kłódka zakochanych" na furtce. Jest ich tam coraz więcej.


Okolice wału wiślanego, na szczęście nie wybetonowane i nie przerobione na ścieżki rowerowe czy jakieś place zabaw. I oby tak pozostało jak najdłużej.


Naprzeciwko pałacu, po drugiej stronie wału jest małe jeziorko, jakieś dzikie pola i powalone drzewa. O każdej porze roku to miejsce wygląda pięknie.













Pałac widziany z wału wiślanego:



Ścieżka, którą wchodzi się na wał od strony parkowej furtki, prowadzi dalej, na drugą stronę wału i do rzeki. Warto tamtędy pójść.






Były tam dziki:












Zaczynają się charakterystyczne wiślane krzaczory, z niskimi, poskręcanymi drzewami, błotem i gąszczem:



Szybko dochodzi się do Wisły.






Na koniec trochę widoków na wał wiślany w okolicy pałacu w Jabłonnie:







3 komentarze:

  1. Witam.Zapraszam panią do obejrzenia drewnianego dworu we wsi Pajewo Wielkie gm.Gołymin,dawnej szkoły w Pałukach gm.Opinogóra,oraz zabytkowej szkoły w Kobylinie gm.opinogóra.pozdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witam, dziękuję za cynk;> byłam w gminie opinogóra, ale akurat nie tam.

      Usuń
  2. Witam. Naprawdę fajnie pokazane. Gratulacje.
    Piotr Jabłonna

    OdpowiedzUsuń