piątek, 12 maja 2017

Opuszczone wsie łemkowskie i inne miejsca w Beskidzie Niskim i Sądeckim, część 1

Na przełomie marca i kwietnia wyruszyłam w trasę śladem opuszczonych wsi w Beskidzie Niskim i Sądeckim. Żeby dotrzeć do tych miejsc, trzeba w większości przypadków wyruszyć w góry i iść, aż pojawią się kamienne krzyże, kapliczki i charakterystyczne drzewa owocowe, zazwyczaj także cały porzucony cmentarz wiejski. Pokażę nie tylko ślady po osadach wysiedlonych z tych terenów w latach 40-tych Łemkach, ale też cmentarze w nie opuszczonych miejscowościach, górskie wycieczki, opuszczoną plebanię i porzuconą małą cerkiew, parę domków, stare pojazdy napotkane po drodze i nie tylko.

Informacje historyczne na temat odwiedzonych miejsc znalazłam w książkach: "Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty" (wielu autorów, seria wyd. Rewasz), "Beskid Niski. Od Komańczy do Wysowej" (Bartłomiej Wadas, Tomasz Traczyk, Witold Grzesik), "Łemkowszczyzna. Od ikony do pop-artu" ( Paweł Krokosz, Mariusz Ryńca ), "Świat Łemków. Etnograficzna podróż po Łemkowszczyźnie" (Andrzej Karczmarzewski), "Łemkowie. Losy zaginionego narodu" (Marek Koprowski).




Kim byli Łemkowie, dawni mieszkańcy opuszczonych wsi? Około XIII wieku na teren Beskidu Niskiego i Sądeckiego zaczęli przybywać pasterze wołoscy z południa, z Bałkanów. Prowadzili koczowniczy tryb życia, w przeciwieństwie do rolników Rusinów, którzy później też zaczęli się tam osiedlać. W kolejnych stuleciach jedni i drudzy wymieszali się ze sobą i zaczęli prowadzić osiadły tryb życia. W XVIII wieku na Łemkowszczyznę dotarli konfederaci barscy. Podczas pierwszego rozbioru Polski w 1772 roku tereny Łemkowszczyzny zajęła Austria i Łemkowie pozostawali pod panowaniem cesarza aż do 1918 roku. Wśród Łemków w XIX wieku pojawił się rozłam na sympatyków zbliżenia z Rosją i tych, którzy woleli utożsamiać się z Ukrainą. Cerkiew greckokatolicka angażowała się w umacnianie ruchu proukraińskiego, ale to wywołało opór. Całe wsie przechodziły wtedy na prawosławie. Rusini i Wołosi byli zresztą prawosławni, sytuację zmieniła unia brzeska z 1596 roku, kiedy między kościołem katolickim a prawosławnym zawarto unię.


Ważnym wydarzeniem w regionie była bitwa pod Gorlicami z 1915 roku, kiedy starły się ze sobą armie cesarska i rosyjska. Po tamtych wydarzeniach zostało tu mnóstwo cmentarzy wojennych. Warto ich szukać, szerzej napiszę o tym w dalszych odcinkach. Wydarzenia te były dla wielu Łemków tragiczne - Austriacy traktowali często rusofilów jako zdrajców. Około 5 tysięcy Łemków trafiło do obozu w Thalerhofie w Styrii, wielu nie wróciło. We wsiach można dziś znaleźć pomniki i krzyże stawiane ku pamięci ofiar tego obozu. W czasach okupacji niemieckiej kilka tysięcy Łemków wyjechało do ZSRR. Do roku 1946 aż 70 tysięcy wywieziono przymusowo do Związku Radzieckiego, a w ramach akcji Wisła 35 tysięcy trafiło na Ziemie Odzyskane, a potem wróciła tylko niewielka część Łemków i mieszka tu do dziś. Pozostałości ich wsi były głównym celem mojej wycieczki.


Te pozostałości widać już w krajobrazie dolin, gdzie dawniej stały domy i uprawiano pola. Nagle pojawiają się drzewa owocowe, są pofałdowania terenu, nietypowe zarośla, sterty kamieni, czasem całe podmurówki, nawet z ponad metrowymi fragmentami murów - choć rzadko.





Największą atrakcją tych miejsc są figury święte i cmentarze, pozostałe w miejscach dziś już przejętych przez przyrodę. Trafiła się nawet jedna cała cerkiew, dziś okazjonalnie używana, minidzwonnica i jedna zrekonstruowana kaplica cmentarna. Większość cerkwi została zniszczona, zostały po nich tzw cerkwiska (puste miejsca po cerkwiach), inne popadły w ruinę lub utworzono w nich katolickie kościoły filialne. W czasach nam współczesnych te cerkwie przejęte przez katolików stają się niekiedy opuszczone, gdy w miejscowości zostaje zbudowany nowy kościół.


Na początek pokażę opuszczoną wieś łemkowską R. Istniała od XVI wieku, zniknęła po wysiedleniach Łemków. Dojazd tam był osobną przygodą. We wsi R., stopniowo znów odżywającej, jest teraz jedno gospodarstwo agroturystyczne, pytałam gospodarzy przez telefon, jak wygląda kwestia drogi pod względem samochodowym. Pan powiedział, że gruntowa, ale bardzo dobra. Wyruszyłam z samego rana, trzeba było skręcić przy straży pożarnej i jechać przez las.


Przed wjazdem po obu stronach tablice , z których wynika, że wjeżdża się na własną odpowiedzialność, bo są "niebezpieczne zakręty", "zwierzyna leśna", "spadki tereny przekraczające dopuszczalne normy" i tym podobne :






Droga faktycznie bardzo równa, pod tym względem super. Jeden, może kilometrowy odcinek był trudny dla mnie do przejechania. To znaczy wolałam już szybko stamtąd odjechać. Okazało się, że o dziwo są całkiem spore przepaście, to znaczy strome zbocze zalesionej góry opadające w dół od razu na brzegu drogi, a nie ma barierek i jest dość wąsko. Na szczęście nic nie jechało z przeciwka. W ogóle nic nie jechało. Głowy do robienia zdjęć wtedy nie miałam. Nawet gdy tuż przed auto wylazł mi wielki łoś i zatarasował mi drogę, gapiąc się na mnie, nie zdążyłam wyjąć aparatu.




Z ulgą zauważyłam po lewej zabudowania leśniczówki. Obok do niedawna był hotel, ale teraz jest nieczynny - jakiś remont, a słyszałam plotki, że być może wieczny.



W każdym razie zaparkowałam pod tym budynkiem i już na piechotę ruszyłam tam, gdzie według mapy była wieś R.


Niedaleko skrzyżowania pierwsze ślady po Łemkach - kapliczki, krzyże. Ale sama wieś R. była kawałek dalej, tu nawet przed wojną były tylko rozstaje dróg.






Droga do opuszczonej  - no, już nie tak całkiem;> - wsi:











Początkowo we wsi R. była parafia greckokatolicka, w 1927 wieś przeszła na prawosławie. Miejscowość tętniła życiem. Były tu szkoła, czytelnia, teatr amatorski, cerkiew pod wezwaniem św. Kosmy i Damiana (chyba połowa tutejszych cerkwi tak się nazywa!:>) zbudowana pod koniec XIX wieku, która stała w opuszczonej wsi jeszcze do połowy lat 50-tych. Przed wysiedleniami w R. mieszkało 400 osób. Po wojnie mieszkańcy podobno sami zgłosili się do wysiedleń, ale... w trakcie podróży zmienili zdanie. Ostatecznie wrócić udało się tylko jednej rodzinie. Tę historię znalazłam w jednej z wyżej wymienionych książek, już niestety nie pamiętam w której.












Jest kapliczka pod drzewem owocowym:






Ten domek w oddali jest nowy, postawiono go chyba parę lat temu, obok pasieka. Dopiero potem wyczytałam, że w R. niedawno doszło do ataku niedźwiedzicy na pasiekę i zniszczenia uli, ale nie wiem, czy chodziło konkretnie o tę, czy może jakąś inną, schowaną w lesie. Co do niedźwiedzi, szczerze mówiąc boję się ich i myślałam o nich, gdy chodziłam szlakami. Podobno pomaga robienie umiarkowanego hałasu, więc klaskałam w ręce lub śpiewałam, nie wiedzieć czemu wyspecjalizowałam się w utworze "Rozkwitały pąki białych róż". Efekt? Żaden niedźwiedź nawet się nie zbliżył! I oby tak już było, odpukać.




Kolejna przydrożna kapliczka:












Jak widać, do tej wsi prowadzi szlak turystyczny i to niejeden:









Same drzwi pośrodku niczego? W taki sposób upamiętniono ofiary wysiedleń w kilku opuszczonych wsiach Beskidu Niskiego. Obok drzwi z tablicą z informacjami o tym miejscu, oczywiście powstałych współcześnie, leży kamień taki jak przy progu w starych chatach. Może specjalnie tak wybierano miejsce ustawienia drzwi, żeby było przy takim kamieniu.





Za gospodarstwem agroturystycznym nagle widać cały opuszczony budynek! To dawna szkoła, wyremontowana w 1974 roku (taka data jest widoczna nad wejściem), naprawdę ma nieco ponad sto lat, pochodzi z 1912 roku. A skąd taka data, skoro wieś była już przecież opuszczona? Jak podają autorzy książki "Beskid Niski. Od Komańczy do Wysowej", w latach 50-tych wróciło tu paru Łemków i osiedliło się w dawnej szkole, a potem "wobec nacisków PGR" jednak wyjechali. Szkołę odnowiono i służyła jako obora. Z czasem została zdewastowana, dziś to już walący się budynek z dachem wiszącym nad podłogą. Nawiasem mówiąc, PGR ten użył jako budulca do własnych budynków materiałów z rozebranej XIX-wiecznej cerkwi, jaka stała w R.















Na zboczu góry w oddali resztki jakiegoś szałasu:









Cmentarz Łemków i wojenny z czasów I wojny światowej są tuż obok siebie. To klasyka takich cmentarzy - kamienne figury, niektóre bez głów, charakterystyczne pomniki z płaskorzeźbami na podstawie krzyża lub Jezus na krzyżu.



Wieś w czasach sprzed wysiedleń - tablica przy cmentarzu:










Nietypowe ozdobienie nagrobka - figura nie z kamienia, a z porcelany:








































Na cmentarzu wojennym leż około 150 żołnierzy, którzy zginęli w okolicy podczas walk w latach 1914-1915. Są to zarówno, Austriacy, jak i Rosjanie. Napis na pomniku głosi: "Nie znaliśmy za życia drugiego człowieka, teraz śmierć nas połączyła".









Poszłam jeszcze spory kawałek drogi za cmentarz. Droga robiła się coraz bardziej wyboista, a okolica dzika. Ze zbocza góry zbiegło całe stado jeleni, przebiegły ścieżkę, potem przyglądały mi się z wysoka.













 Dawna piwnica, wygląda jak paszcza z zębami:







 Most;>






Cerkiew w Świątkowej Małej  była jedną z najpiękniejszych, jakie zobaczyłam w Beksidzie Niskim. Podobają mi się takie kolorowe zdobienia. Dziś są rzadko spotykane, ale kiedyś łemkowskie cerkwie były wszystkie malowane w wielobarwny sposób.


Cerkiew pod wezwaniem św. Michała Archanioła została zbudowana pod koniec XVIII wieku.






Przy cerkwi jest niewielki cmentarzyk wiejski.



















c.d.n.

1 komentarz:

  1. Szukałem pewnych starych elementów kolejki wąskotorowej do zdefiniowania a znalazłem zdjęcie, które zaprowadziło mnie na Twój Blog. I bardzo mi się on podoba. I będę tu już częstym bywalcem.
    Pozdrowienia z Puszczy :)

    OdpowiedzUsuń