poniedziałek, 23 maja 2016

Opuszczone miejsca i przyroda Wielkopolski, część 6

Opuszczony domek na skraju Puszczy Pyzdrskiej z figurą Jezusa, trzy dawne cmentarze ewangelickie i jeden żydowski, a do tego dwa opuszczone pałace.






Opuszczony dom z czerwonym Jezusem na kredensie znalazłam w pewnej wsi, którą już raz odwiedzałam podczas trasy kwietniowej. Wtedy nie wjechałam akurat w tę część miejscowości. W maju pewien domek oddalony od innych gospodarstw zwrócił moją uwagę.


Drzwi wejściowe były wyłamane z zawiasów i leżały w potłuczonym szkle na podłodze, tak jakby jacyś poszukiwacze złomu wybili je kopniakiem. Ostrożnie zajrzałam do środka. Po prawej stronie zobaczyłam pokój, w którym pajęczyny łączyły ze sobą meble, ściany i telewizor.









Drugi pokój był jeszcze lepszy. Na kredensie niby nigdy nic stała spora figura Jezusa z namalowanym sercem, za częściowo stłuczoną szybką - biało-niebieskie talerze.





 Przez białe drzwi widoczne po prawej stronie weszłam do kolejnego pomieszczenia. Było w o wiele gorszym stanie. Sufit częściowo zawalił się tam do środka, tworząc górę pociętych deseczek na podłodze.


Po lewej resztki wyposażenia, po prawej już zawalone:


Zajęłam się fotografowaniem figurki, przenosząc ją do lepszego światła. Potem wróciła na miejsce. Wszystkie rzeczy z opuszczonych domów trzeba zawsze zostawiać w dokładnie takim miejscu i stanie, w jakim się je zastało.







Ostatnie pomieszczenie, z lampą ze szkiełek i świętym obrazem na łóżku:



Podczas drugiej, majowej trasy po Puszczy Pyzdrskiej jeżdżenie w poszukiwaniu dawnych cmentarzy zajęło mi cały dzień. Odwiedzałam te, których nie zdążyłam obejrzeć w kwietniu. Dzięki dobrej mapie znałam dokładne lokalizacje cmentarzy, a i tak za każdym razem to była jakaś przygoda. Mogiły są zazwyczaj schowane w lesie lub w krzakach na polu, często ledwo widoczne. Dla dobra samochodu zostawiałam go na początku drogi wyglądającej na trudno przejezdną - po wyrywaniu korzeni z polnej ścieżki podczas poprzedniej trasy postanowiłam nie ryzykować. Potem szłam z mapą w ręku gdzieś w las lub w pole i rozglądałam się. Widok pierwszej omszałej mogiły wywoływał uczucie podobne do pierwszego spojrzenia na dobrze zachowany pokój w świeżo odkrytym opuszczonym domu. Potem pozostawało wyszukanie pozostałych grobów i sfotografowanie ich wszystkich. Akurat w przypadku cmentarza w M.O. było łatwiej. Według mapy cmentarzyk był tuż przy przejezdnej drodze. Zauważyłam zwartą ścianę kwitnącego bzu i wystające zza niej stare drzewa - wyglądało to bardzo cmentarnie i faktycznie, właśnie tu należało szukać.



Na szczęście do mogił prowadziła wąska, ale dość dobrze wyraźna ścieżka z kilkoma odnogami, w bluszczowym gąszczu.













Cmentarz ewangelicki w A. był przy samej leśnej drodze. Autko zostało przy pobliskim zakładzie czy jakiejś hurtowni. Nie musiałam iść długo. Po prawej stronie ścieżki szybko wyłoniły się z lasu mogiły i wiszący na drzewie Jezusek obok czerwonych sztucznych kwiatów.



Nieco dalej wisi inny Jezusek, też bezpośrednio na drzewie i wśród kwiatków.






Leżący na ziemi, wysoki drewniany krzyż. Taki widok zastałam też na kilku innych cmentarzach ewangelickich w okolicy. Te krzyże stopniowo wtapiają się w ziemię i czasem są już ledwo widoczne.


Na kilku mogiłach ktoś ułożył krzyżyki z brzozowych gałązek.









Krzyżyk z patyków na innym grobie:



Cmentarz ewangelicki w HS. znajduje się przy gruntowej drodze pośrodku wsi, czy raczej przysiółka. Najpierw szukałam przy krzakach bzu i kapliczce, ale akurat w tym przypadku to nie był dobry trop. Cmentarz, dobrze widoczny, jest kawałek dalej. Drewniany krzyż w środkowej części wciąż stoi, zachował się nawet jeden słup od dawnej bramy.



















Okolice cmentarzyka:




Opuszczony kirkut w Z. okazał się bardzo oryginalną jak na ten region miejscówką. W okolicy jest kilka pozostałości cmentarzy żydowskich, ale o wiele mniej niż miejsc pochówku Olędrów. Mogiły na terenie dawnych ewangelickich nekropolii są zazwyczaj skromne, a tymczasem na tym kirkucie przetrwał w całości wielki, solidny grób przypominający te współczesne. Widok tym bardziej zaskakujący, że kirkut jest schowany w lesie i trzeba kawałek do niego dojść od gruntowej dróżki. Ale jak widać, blisko są już zabudowania.


Ten grób z czarnego marmuru postawiono dla zamożnego A.N., dzięki któremu w pobliżu powstała synagoga, spalona potem podczas wojny. 19 lipca minie dokładnie sto lat od czasu jego pogrzebu, ale macewa powstała rok później.


Na tej i pozostałych dwóch nagrobkach ktoś położył świeże konwalie.


Drugi zachowany grób - też solidny i duży:


„Tu spoczywa mężczyzna prawy, sprawiedliwy, bogobojny. Szedł prawymi drogami" - takie tłumaczenie można znaleźć TU







Mogił zachowało się tylko kilka, ale według podanego wyżej źródła w tym miejscu Niemcy rozstrzeliwali i chowali Żydów podczas wojny.


Opuszczone pałace w G. stojące w parku są niestety zabite dechami i niedostępne, tak zresztą jak parę innych ciekawych obiektów w województwie. Budynki są dwa na jednym terenie. Z tabliczek wynika, że były tam szkoła i jakiś ośrodek dla młodzieży. Podczas wojny pałac przejęli Niemcy, potem mieścił się tam PGR. Pierwszy obiekt, pochodzący z pierwszej połowy XIX wieku, wygląda tak:


A drugi to zaskakująco duży pałac. Pochodzi z XVII wieku, był znacznie przebudowywany w dwóch kolejnych stuleciach. Te kolumny powstały w XIX wieku.



Z tyłu pałacu z kolumnami:


Na daszku dolnej części, może dawnym tylnym tarasie, nagle... telewizor:>


A drugi na dole, w trawie.





Wokół zdziczały pałacowy park ze stawem:




c.d.n.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz