czwartek, 9 lutego 2017

Puszcza Białowieska, podlaskie cmentarze i inne miejsca część 2

Kolorowy cmentarz prawosławny ze wstążkami i porcelankami, a do tego wyprawa w Puszczy Białowieskiej od dawnej Białowieży Towarowej ze starymi pociągami do Wysokiego Bagna, Dziedzinki, gdzie kiedyś mieszkała Simona Kossak i do cmentarzyka wojennego.






Cmentarz w Leniewie ma ponad 200 lat i wciąż jest czynny. Między wieloma nowymi grobami stoi niemało dawnych, kolorowych, a wśród nich można znaleźć pojedyncze drewniane krzyże, wyraźnie bardzo stare. Pośrodku stoi cerkiewna kaplica cmentarna. Miejsce jest nazywane 'czyżouskimi mohiłkami', bo to cmentarz parafialny gminy Czyże.




O zwyczaju wiązania kolorowych wstążek na prawosławnych grobach i krzyżach pisałam w poprzednim odcinku TU.


Na samym dole kamiennych grobów tego typu często pojawiają się wyrzeźbione trupie czaszki. Te groby wyglądają jak kamienne słupy, na ich szczycie były kiedyś krzyże, ale po latach często już ich tam nie ma i zostaje sam "cokół".


Tutaj przykłady takich "słupów" z krzyżem i bez:





Chyba najciekawsza stara porcelanka na tym cmentarzu:


1945 rok. Ktoś może rozumie, co jest napisane na grobie?





Nowy grób, z lat 90-tych, ale pokazuję ze względu na nietypowy portret nagrobny:


Najwyraźniej zdjęcie dziecka zrobione w trumnie. Chyba nigdzie nie widziałam innego tego typu portretu na porcelance, przedstawiającego osobę już po śmierci. Chyba, że widziałam, ale nie zdawałam sobie z tego sprawy - w XIX-tym wieku zmarłym robiono czasem zdjęcia charakteryzując ich na żywych. To była ostatnia szansa na taką pamiątkę, a fotografia była wtedy przecież droga. By uzyskać realistyczny efekt, zmarłemu potrafiono nawet namalować oczy na powiekach, martwe dzieci czasem nawet sadzano na konikach na biegunach. W czasach nam współczesnych przetrwał zwyczaj robienia zdjęć na wiejskich pogrzebach, także zmarłemu w otwartej trumnie, ale nie ma tego z naszego punktu widzenia dziwnego pozowania, czego przykład widać na tej porcelance:












Na starych cmentarzach czasem stoją takie połamane drewniane krzyże, już bez ramion. Niektóre leżą w krzakach i stopniowo zarastają trawą i mchem, te jeszcze stoją:



Pomalowane na różowo groby tez się zdarzają:> Niedawno widziałam podobny kolor około stuletniego nagrobka na katolickim cmentarzu w Sochaczewie, ale to duża rzadkość. Poza tym jak widać, nowe prawosławne groby są bardzo podobne do katolickich, tylko krzyże są inne. Stare są ciekawsze nie tylko ze względu na wiek, ale oczywiście różnie to bywa.




Kolejna kamienna czaszka, przy samej ziemi, piszczeli już nie widać:






Jedyny taki grobowiec na tym cmentarzu:









Tutaj dobrze widać, o co chodzi z tymi kamiennym czaszkami i piszczelami przy samej ziemi na pionowych pomnikach:



Mała ikona, portret nagrobny? Już trudno powiedzieć.







Teraz pokażę jedną z najciekawszych wycieczek, jakie udało mi się zrobić w Puszczy Białowieskiej. Wyruszyłam o wschodzie słońca z Białowieży. Autko zostało na parkingu przy stacji Białowieża Towarowa. Stacja powstała pod koniec XIX-go wieku, dziś pociągi to atrakcja turystyczna. Rano poza sezonem można było je spokojnie podziwiać.


W ponad stuletnim budynku dworca działa Restauracja Carska. W środku elegancja Francja, ale jak zauważyłam, nie tylko ja weszłam tam w turystycznych butach i kurtce przyozdobionej puszczańską roślinnością. To dodało mi śmiałości, że nie wspomnę o głodzie po kilkugodzinnym marszu przez las. Warto zaszaleć i zjeść tam obiad, na przykład bliny i pierogi.








Ale z samego rana musiałam zadowolić się swoimi kanapkami z sojową konserwą, no i byle szybciej na szlak, póki jest ładne poranne światło i lekki mróz:






Ruszyłam szlakiem oznaczonym jako trasa nordic walking "Wysokie bagno". Od stacji na rozstaju dróg trzeba iść w prawo, a potem szybko pojawi się droga leśna na lewo, tam trzeba skręcić.Na tej mapie widać moją trasę, którą zrobiłam tego dnia przed południem - a po południu poszłam wtedy na Żebra Żubra. Zaczęłam tam, gdzie jest to środkowe serduszko przy cyfrze 1, szłam w prawo do przecięcia z zielonym, potem dookoła tam na północ czarnym aż do serduszka przy napisie "Dziedzinka" (leśniczówka Simony Kossak i Lecha Wilczka. Wróciłam zielonym do czerwonego, potem doszłam do wojennego cmentarza i dalej do Białowieży Towarowej.


Tak było na początku ścieżki "Wysokie bagno". Oczywiście jak zwykle tylko ja i nikogo więcej, dopiero za bagnem pojawili się drwale z traktorem. Zagadałam do nich, bo lubię takie stare ciągniki, a potem poszłam w swoją stronę.














Torfowisko wysokie i dolina Narewki:










Ścieżka robi się wąska i prowadzi głębiej w las:







Dzikie ostępy jak się patrzy;>














Doszłam do przecięcia z czerwonym szlakiem i dalej szłam już właśnie nim, a potem zgodnie ze znakami czarnymi nordic walking "Białowieska wyprawa". W tym miejscu spotkałam młodego dziczka na rozstaju dróg, szybko uciekł do lasu.


Charakterystyczne dla Puszczy Białowieskiej są długie, proste dukty. Dzielą las na oddziały, bok jednego oddziału ma mniej więcej kilometr długości.












W miejscu, w którym szlaki czarny i zielony się rozchodzą, była duża wiata turystyczna, pod którą trochę posiedziałam, a potem ruszyłam czarnym szlakiem na północ do Dziedzinki.











W okolicy znów było słychać odgłosy wycinki i widziałam stosy drewna:








Na północ od szlaku, gdy wchodzi się już na ostatnią prostą do Dziedzinki, widać tereny będące kiedyś Wielką Kletnią, czyli terenem łowieckim, gdzie zganiano zwierzęta, by różnym ważnym osobistościom łatwo było je zastrzelić. Podobno i tak często nie trafiali. Wszystko to opisała Simona Kossak w "Sadze Puszczy Białowieskiej". Dziś na mapie to miejsce zostało oznaczone jako "Wielkie Kletno".




No i dochodzi się do Dziedzinki, czyli leśniczówki, gdzie kiedyś mieszkała Simona Kossak.






Na miejscu są tablice informacyjne o tym miejscu i o postaci Simony Kossak, więc najlepiej po prostu je pokażę:








Dalej poszłam na południe ścieżką "Dziedzinka" i w ten sposób wróciłam do wiaty turystycznej. Potem doszłam do czerwonego szlaku i doszłam nim do cmentarza wojennego.















Cmentarz wojenny w Białowieży przy Drodze Browskiej:







Powrót przez obrzeża Białowieży do dworca towarowego:








c.d.n.

7 komentarzy:

  1. Napisy na grobie z 1945 roku,napisane są po rosyjsku (cyrylicą). Rosyjskiego uczyłem się w podstawówce i w szkole średniej,a więc dosyć dawno i już trochę go zapomniałem. Jednak podejmę się tłumaczenia (tego,co oczywiście uda mi się odczytać,gdyż litery na grobie są już niewyraźne). Jest tam wyrytych też kilka skrótów. Najpierw napiszę tak,jakbym to czytał.

    " POMIANI GOSP
    DUSZ. USOP RB. TW.
    KIRIŁA
    LEONCZUKA
    PR. 60 l. PM 1945 g.
    NIKOŁAJA PAWLINU
    MOISIEJA ANNU
    ML. MARIJU KATIERU
    PIEŁAGIJU JAKOWA
    COOR ŻN KAGMIERIN"

    Pierwszy wyraz zapewne oznacza: Pamięci. GOSP to prawdopodobnie skrót od Gaspadzin,czyli zwrot grzecznościowy wobec dorosłego mężczyzny. DUSZ to skrót słowa duszy. "USOP RB. TW." - nie wiem co to oznacza. KIRYŁA LEONCZUKA to imię i nazwisko pochowanego. Końcówka jego nazwiska,czyli "uk" wskazuje na to,że jest to nazwisko pochodzenia ukraińskiego. Zresztą w Polsce we wschodnich województwach dużo osób ma nazwiska o ukraińskim pochodzeniu,np. Stefańczuk,Kowalczuk,Marczuk etc. "PR. 60 l" - tu jest podane,ile lat żył zmarły,a 1945 to rok jego śmierci. Poniżej są jakieś imiona i nazwiska.

    Szkoda,że nie zrobiłaś bliżej zdjęcia temu grobowi,bo nie mogę odczytać ostatniego fragmentu,gdyż nie jest pokazany w całości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy też jest napis na czwartym zdjęciu,powyżej tego z 1945 roku. Jest pomalowany na brązowo,a litery są na zielonym tle. U góry są cyfry,oznaczające rzymskie litery: IC XC - tu chyba chodzi o rok 1919. Trochę dziwnie to zapisane:/ Napis poniżej brzmi tak:

    "UP GASPODA DUSZ ŻOBSZYCH RAB BOŻICH WASILIJA ZINAJDY NA PAMIAT OT DZIETEI BILKIEWICZ"

    GOSPODA DUSZ - to już tłumaczyłem w poprzednim komentarzu. Nie pamiętam co oznacza słowo ŻOBSZYCH,ale RAB BOŻYJ oznacza boży robotnik. WASILIJ ZINAJDA to imię i nazwisko. NA PAMIAT OT DZIETEI to chyba oznacza,że dzieci zmarłego pamiętają o nim. BILIKIEWICZ to nazwisko.

    OdpowiedzUsuń
  3. GASPOD DUSZ może też oznaczać Pan Dusz,czyli Bóg. I chyba to będzie właściwe tłumaczenie tej części napisu na prawosławnych grobowcach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja już nie załapałam się na rosyjski uczony w każdej szkole (choć mało brakowało;>) i nie umiem czytać cyrylicy. Czasem da się jednak coś intuicyjnie wyłapać, tak jest np z zapisywanym też 'po naszemu' zwrotem "mir prahu twojemu", często spotykanym na prawosławnych starych nagrobkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do podstawówki chodziłem jeszcze w PRL-u,więc rosyjski od 4 klasy dla każdego był obowiązkowy. Szkoła średnia,to początki zmiany ustrojowej i o ile inni uczyli się głównie angielskiego,w mojej klasie był jeszcze rosyjski. Śmiałem się,że rosyjskiego uczę się dlatego,żeby lepiej dogadać się z Rosjanami na bazarze:d Trochę żałuję,że nie przykładałem się bardziej do nauki tego języka,ale wtedy gardziło się tym,co zostało w spadku po ZSRR.
      "Mir prahu twojemu" - Pokój twoim prochom. Rosyjski fonetycznie jest bardzo podobny do polskiego - litery są tylko inne.

      Usuń
  5. WOW,szukałem dobrego bloga/strony o moim Kochanym Podlasiu,a w tym w poście jest wszystko,dzięki,dodaje do polecanych,POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki. Na blogu jest sporo o Podlasiu, zapraszam też do starych odcinków. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń