niedziela, 7 sierpnia 2016

Opuszczone miejsca zachodniego Mazowsza, część 1

W tym odcinku pokażę znaleziska z czerwcowej wycieczki po zachodnio-środkowym, że tak powiem, Mazowszu - dom z wzorkiem z obrazów i trzema monidłami, chatka ze zniczem, dom gospodyni z różnymi księgami i modlitewnikiem, chata z minichoinką.





Dom z trzema monidłami stał na obrzeżach małej wsi. W czerwcu, najgorszej porze na eksplorację z powodu wszędobylskich, wielkich krzaczorów, trzeba było się tam przedzierać przez gąszcz.


Ale było warto. Mimo tego dosyć utrudnionego dostępu, najwyraźniej ktoś był tam przede mną (może w porze bez krzaczorów?) i ułożył wszystkie piękne święte obrazy w elegancki wzorek na stole:










Na parapecie dobrze zachowana lampa naftowa - dosyć częste znalezisko w opuszczonej chacie. Obok - "świadectwo robotnika wykwalifikowanego" z czasów PRL.




Zerknęłam za szafę i zobaczyłam oparte o nią obrazy. Okazało się, że to trzy piękne monidła.




Było jeszcze drugie pomieszczenie, do którego droga prowadziła przez ciemny przedsionek. Stała tam taka drewniana szafa:


Drugi pokój najwyraźniej pełnił kiedyś funkcję kuchni.



Maryjka, majonez i chochla:





Widziałam już gdzieś taki przyrząd, ale nie pamiętam, do czego służy. Ktoś wie?


Była jeszcze przybudówka gospodarcza, jeszcze bardziej zarośnięta. Darowałam sobie wchodzenie, ale przez okno widać było ładny kredensik:


Dom szyjącej gospodyni stał na środku pola i oczywiście też był porośnięty, czym się da, chyba nawet barszczem Sosnowskiego. Na tej wycieczce zresztą poparzyłam sobie ręce jakimiś roślinami, możliwe, że tym, na szczęście ślady już zeszły.


W środku duża dewastacja, ale i trochę fajnych fantów.


Dopiero w domu zorientowałam się, jakie walory literackie ma ta przypadkowo sfotografowana powieść;> Chyba nawet jest bardzo stara, sądząc nie tylko po stylu, ale i pisowni. Jakiś "piszczyk" oskarża bohatera o zabicie niejakiej Clelji. "Patrzył na reportera badawczo, jakby ten był pająkiem pod mikroskopem, a myślał nie o swojej krzywdzie, ani o pomiataniu jego godnością ludzką, myślał jeno o swej miłości do Clelji, co była, jako ten kielich na ołtarzu!". Wspaniałe zdanie;>










Zakochana para w dzianinie <3




"Zwracam się z prośbą do obywatela dyrektora...". 1988 rok. Ostatnie chwile na używanie zwrotu "obywatel dyrektor".




Potem weszłam na strych:


A tam jakieś księgi archeologiczne.




Były też oczywiście modlitewnik i tuż obok partyjno-socrealistyczne pozostałości z czasów PRL - bardzo często spotykana w opuszczonych chatach mikstura.









O Domu ze zniczem powiedziała mi okoliczna mieszkanka. Zobaczyła, jak wchodzę do innej, jak się okazało całkowicie spalonej od środka chatki i wywiązała się rozmowa o opuszczonych domach w regionie.


W środku skromne, ale sympatyczne pozostałości, w tym duży, niebieski znicz stojący na szafce. Czasem spotyka się znicze albo przed opuszczonymi domami, albo w środku.









Tarka:> Jak już wiele razy pisałam, to bardzo często spotykany fant, często zostaje jako ostatni w nawet najbardziej zdewastowanej chacie.




Dom z choineczką był już bardzo zdewastowany, a do tego oczywiście zarośnięty;> Ale to kolejna chatka, która pokazała, że warto dokładnie sprawdzać każdą miejscówkę, bo nawet w kompletnym bałaganie można znaleźć wiesiexowe skarby.


Były koszyczki, minichoinka, a ten przedmiot z niebieskim malunkiem na resztkach ściany to chyba wieszak na mały kalendarz z wydzieranymi kartkami.





c.d.n.

6 komentarzy:

  1. Niesamowita wyprawa i wspaniała dokumentacja!

    OdpowiedzUsuń
  2. Patrząc na Twoje zdjęcia to jak powrót do przeszłości, do domów moich dziadków. Pozdrwaim.

    OdpowiedzUsuń
  3. z czystej ciekawości - była na tej powieści jakaś okładka ukazująca jej tytuł? wygląda bardzo ciekawie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama jestem ciekawa co to było, ale przeczytałam tekst dopiero w domu więc nawet wtedy nie spojrzałam. wygląda na jakąś przedwojenną powieść dla dam;> chyba że ktoś sobie robił jaja

      Usuń
  4. Jestem zachwycona relacjami. Czytam dalej:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten drewniany przyrząd,który widziałaś,a nie pamiętasz do czego służy,to nosidło do wody. Po dwóch stronach były metalowe haki,na których wieszało się wiadra z wodą,a nosidło zakładało się na plecy i przy jego pomocy niosło się wodę w dwóch wiadrach.

    OdpowiedzUsuń