środa, 18 lutego 2015

Opuszczone miejsca w Puszczy Kampinoskiej i nie tylko, część 29

Opuszczony dom z gitarą i zimowa bagienna wyprawa Traktem Napoleońskim przez resztki porzuconej wsi Nowe Budy:






Dom z Gitarą wygląda jak prawdziwy dom zły:> Stoi na małej górce pośrodku pola, trochę schowany w zaroślach. Jest nietypowo duży jak na drewniany opuszczony dom w okolicach Puszczy, ale zdarzały się już takie obiekty. To zdecydowanie jedna z najlepiej zachowanych miejscówek w regionie. Do każdej z izb wchodziłam z wiesiexowym zachwytem. Prawie nie ma tam śladów działania szabrowników. Zachował się pierwotny układ pokoi, rzeczy i dziwne ołtarzyki stoją na półkach jak przedtem. Jest nietknięta "łazienka" za parawanem i kuchnia pokryta ogromnymi pajęczynami, ale poza tym wyglądająca tak, jakby dopiero ktoś od niej odszedł.




Pierwsza izba to dawne połączenie kuchni i łazienki. Szafka, obrazek, kuchenka.











Zza drzwi wyłaniała się już druga izba, chyba najlepsza ze wszystkich. Na oszklonej szafce jakiś ołtarzyk z kolorowych dewocjonaliów, muszelek, pudełek po perfumach i okularów. Na suficie rozwalony żyrandol.














W kolejnej izbie było z kolei dziwnie pusto. Rzeczy powkładano do pudeł.









Potem otworzyłam drzwi do izby po drugiej stronie przedsionka. Wszystko zostało po staremu - stół, telewizor, obrazy, zatrzymany zegar.












 

Tak wygląda kuchnia, pokryta wielką pajęczyną, którą niestety średnio widać na zdjęciach, a jednak dobrze zachowana.






W Nowych Budach byłam już wcześniej, pokazałam je TU, zresztą jest tam też relacja pani Agnieszki, która pamięta jeszcze tę wieś z czasów świetności - polecam. Ale nigdy wcześniej nie przeszłam Traktem Napoleońskim aż do okolic Babskiej Górki na skrzyżowaniu szlaków żółtego i zielonego. Na początku lutego zrobiłam tę trasę, a dokładnie taką: Górki kościół-Nowe Budy-Traktem Napoleońskim na południe-Babska Górka-Żurawiowe- Nowa Dąbrowa-drogą na zachód w stronę Górek obok miejsca po Domu Agnieszki-żółtym szlakiem do Starej Dąbrowy-asfaltówką do kościoła w Górkach, w sumie około 20 km.

Plany były inne. Miałam dojść od Nowej Dąbrowy ścieżką z powrotem na Nowe Budy. Gdy szedł tamtędy Kampinos Fotograficznie, było to możliwe, ale to była inna pora roku. Zaryzykowałam i w rezultacie musiałam nieźle nadrobić drogi, bo skróty okazały się kompletnie zalane. Oczywiście jeszcze spróbuję tej trasy, ale gdy znikną rozlewiska.

Nowe Budy i okolice to prawdziwa kampinoska dzicz;> Zachowały się tylko piwniczki, dawne słupki ogrodzeniowe, resztki bram i fundamenty, w porywach kawałeczek muru czy jakaś zapomniana łopata. Czasem można natrafić na wielkie, złamane na pół drzewo, kapliczkę lub krzyż pośrodku bagien.















Pozostałości po Nowych Budach to omszałe podmurówki, piwniczki, cegły i butelki oraz słupki:> Ten jeden raz podczas tego ponurego dnia wyszło na chwilę słońce, ale szybko się schowało.















Zaczynają się bagna, rozlewiska i połamane drzewa.




















W pewnym momencie dochodzi się do najbardziej okazałej piwniczki w okolicy;> Wygląda jak cały budynek. Tuż obok są bagna i kolejne wielkie złamane drzewo. Obok resztek gospodarstwa stoi krzyż ze sztucznymi kwiatkami, które się tu ostały w różnych zakamarkach.

















Za tą piwniczką Trakt Napoleoński skręca nieco w lewo. Idzie się jeszcze spory kawałek między bagnami, po drodze spotykając nadrzewną kapliczkę. Aż dziwne, że nie widziałam żadnego zwierzęcia. W domu myślę sobie, że chciałabym znowu spotkać z bliska łosia (przebiegały blisko mnie cztery razy, raz widziałam z daleka), ale jak przychodzi co do czego, to klaszczę w ręce, żeby wiedziały, że nadchodzę;> Wiem z doświadczenia, że łosie nie zawsze lubią ludzi z aparatami. W każdym razie choć okolica wyglądała jak raj łosi, ale żadnego akurat nie było;>
















Najlepsze było to złamane drzewo, na zdjęciu niestety nie widać do końca, jakie było wielkie:


Dochodzi się do szlaku zielonego, prowadzącego do skrzyżowania z żółtym. To miejsce nazywa się Babska Górka, jest tam miniwiata i ławka, można coś zjeść i chwilę posiedzieć. Potem poszłam według żółtego szlaku przez Rezerwat Żurawiowe w kierunku Nowej Dąbrowy.



















Gdy droga zakręciła w prawo, pojawiły się oznaki zimowej wiosny:





Potem po prawej widać najładniejszy fragment Żurawiowego, czyli otwarte rozlewiska:









Doszłam do mostku na Łasicy.




W Nowej Dąbrowie skręciłam za krzyżami w lewo i kierowałam się na zachód, w stronę pozostałości po Domu Agnieszki i dalej. Tam miał być skrót z powrotem na Nowe Budy. Miał.. Ale na razie szłam sobie optymistycznie końcówką Nowej Dąbrowy wśród piwniczek, fundamentów i tym podobnych:









Droga wyszła na otwarte pola. Najpierw szło się nieźle, potem ścieżka zniknęła w bagnie i trawach. Próbowałam tam kluczyć, ale nic to nie dało i było trochę zbyt ryzykowne.




Wróciłam więc do bocznej ścieżki, prowadzącej nie na Nowe Budy, a na Starą Dąbrowę. Przekicałam przez rozlewiska, przeszłam przez mostek nad kanałem Ł-9.





No i niestety, kolejne rozlewisko było nie do przebycia, przynajmniej bez woderów i pontonów. 


W tej sytuacji pozostawało wrócić tą samą drogą i iść żółtym szlakiem do asfaltówki. Próbowałam wybrać jakiś skrót do kościoła w Górkach, ale miejscowy pan ostrzegł mnie przed psami i w końcu przeszłam normalnie asfaltową drogą. W sumie na dobre mi to wyszło, bo okazało się, że mimo zimy moja forma nie jest tak zła, jak myślałam.


c.d.n.

2 komentarze:

  1. Dom z gitarą wywiera pozytywe wrażenie nawet na mnie, osoby zerkając we wnętrze jego opuszczonego ducha przez pryzmat ekranu. Dior, Adidas, bajki dla dzieci rodem z lat 90. - cuda nad cudami w takim miejscu! ♥

    OdpowiedzUsuń