środa, 6 września 2017

Opuszczone wsie łemkowskie i inne miejsca w Beskidzie Niskim i Sądeckim, część 28

"Prawie jak połoniny" - tak opisywano górę Rzepedkę w książce "Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty". Nie wiem, czy jestem prawdziwym turystą, ale bardzo mnie to zachęciło do wspinaczki i była ona udana:> W tym odcinku pokażę też opuszczoną  - jak to często bywa, już jednak nie tak całkiem - wieś łemkowską w okolicy oraz cerkiew i cmentarz we wsi Rzepedź, oczywiście tuż pod Rzepedką.





Opuszczona wieś P. znajduje się na pograniczu Beskidu Niskiego i Bieszczadów, zwiedziłam ją pod koniec majowej trasy. Niedaleko jest wyciąg narciarski, o tej porze oczywiście nieczynny. Pracownicy leśni poradzili mi, gdzie najlepiej zaparkować na poboczu i ruszyłam według mapy w dolinkę po dawnej wsi:




Po drodze spotkałam żmiję zygzakowatą. To jadowity wąż, ale nigdy nie był wobec mnie agresywny, choć spotkałam go już ładnych parę razy i byłam blisko.



Już blisko pierwszych pozostałości po wsi, czyli łemkowskiego cmentarzyka, zauważyłam po lewej drewniany mały domek. Wybiegł mi stamtąd na spotkanie pies. Nie przepadam za psami, ale te wiejskie to co innego. Od razu było widać, że ma dobre zamiary. Skakał z radości i ubłocił mnie całą łapami. Okazało się, że w domku mieszka samotny brodacz, który chyba żyje z noclegów oferowanych w minichatce, jak również z ogródkowych plonów. Chwilę z nim gadałam, nie miał netu, dzięki któremu mógłby obejrzeć miniwycieczki i kopał motyką ogródek. Pozdrawiam:>  Może ktoś przekaże.. Powiedziałam, że szukam trzech cmentarzy - dwóch łemkowskich, w tym starego z cerkwiskiem przy bocznej dróżce i wojennego, bo tak jest zaznaczone na mapie. O wojennym nic nie słyszał, ten pierwszy łemkowski zaraz będzie, a ten trzeci z cerkwiskiem to trudno znaleźć i pewnie się nie uda. No jak to się nie uda? To teraz już naprawdę muszę go znaleźć ;>




Póki co wyłonił się ten łatwy do znalezienia cmentarzyk. Obok była pasieka i nawet akurat ktoś przy niej krążył. Pszczoły parę razy dały mi się w Beskidach we znaki, krążyły masowo po dwóch cmentarzach, które chciałam zwiedzić, ale zrezygnowałam, bo ponoć jedynym testem na to, czy ma się uczulenie na jad, jest ukąszenie:> Tak mi powiedział kiedyś alergolog i staram się w miarę możliwości nie przeprowadzać tych testów.

Jak potem dopiero wyczytałam, owszem, po I wojnie światowej pochowano tu w osobnej kwaterze Austriaków, ale dziś już nie sposób ustalić, gdzie ta kwatera się znajduje. Nie ma po niej żadnych widocznych śladów. Za to z grobów Łemków sporo się zachowało:



















Ruszyłam dalej, szukać tego trudnego do znalezienia cmentarzyka i cerkwiska, po drodze spotykając dziką minizwierzynę i ciągnik leśny:>




No i mapa najwyraźniej kazała w tym momencie skręcić w lewo:


Jeszcze jeden skok przez potok i chyba jest cerkwisko:> Cerkwisko to miejsce po cerkwi, zburzonej po wysiedleniach Łemków. O tych przymusowych wysiedleniach piszę szerzej TU.



Fundamenty, kamienie, tu musiała być dawna cerkiew. Pozostało znalezienie resztek starego cmentarza.


Udało się to powyżej cerkwiska. Pozostały dwa nagrobki:




Ruszyłam z powrotem:





Góra Rzepedka jest niedaleko, skusił mnie opis w przewodniku "Beskid Niski Przewodnik dla prawdziwego turysty", gdzie rozdział o niej nazywa się "Prawie jak połoniny". To coś dla mnie:>  Tak naprawdę można było wejść też od strony tej opuszczonej wsi, no ale autko czekało, więc wybrałam inną opcję. Pojechałam do wsi Rzepedź i zostawiłam samochód pod cerkwią, którą pokażę na koniec, a sama ruszyłam w górę wsi - jak się okazało, jak najbardziej zamieszkałej. Chciałam odnaleźć skrót na szczyt Rzepedki drogą prowadzącą od miejscowości, tak jak widziałam to na mapie. Oczywiście okazało się to nie takie proste, ale ostatecznie się udało. Póki co szłam przez Rzepedź:









Według mapy ten skrót na Rzepedkę to ani chybi było to. Hmm ale czy to aby nie jakiś zwykły dojazd na posesję letniskową?


Oczywiście tak też było. Ale jakoś poszłam bez drogi przez trawę na chybił trafił, mniej więcej jak mapa kazała, uwzględniając powstałe chyba w międzyczasie ogrodzenie posesji, bo przecież Rzepedka była widoczna jak na dłoni, trzeba było tylko jakoś wbić na szczyt.


Co by nie było, faktycznie prawie jak połoniny;>


A widoki coraz lepsze:




No i nareszcie pokazuje się zgubiona droga! To musi być ten pozaszlakowy skrót na Rzepedkę. Jak się okazało, faktycznie był.





Ponoć z Rzepedki widać gdzieś w oddali Bieszczady i "prawdziwe";> połoniny. Nie podejmuję się rozpoznawania szczytów, ale faktycznie było widać wiele, bo pogoda dopisała.





Ostatnia prosta, zaraz będzie grzbiet góry.




No i jest! Czyli jednak szłam dobrze. Wyszłam na drogę, czyli tak zwany Szlak Szwejkowski.  Po lewej ambona, ja idę na prawo, tak by w końcu dojść do jakiegoś równie zaimprowizowanego zejścia na wysokości cerkwi.





Droga taka elegancka, że można przejechać autem. Faktycznie w końcu spotkałam jadące tamtędy auto - parkowe. Zapamiętałam, że o dziwo Magurskiego, ale może jednak innego, już głowy nie daję. Niestety panowie parkowi wprowadzili mnie w błąd (a może się nie zrozumieliśmy?), mówiąc, żebym szła na skos przez takie jedno późniejsze zbocze, to wyjdę na na cerkiew. Niestety, ostatecznie musiałam tam obejść dookoła jakiś pokaźny lasek, wąwóz i kolczaste krzaczory z mruczącymi niezidentyfikowanymi zwierzętami w środku, a potem w dodatku wyszłam nie tam, gdzie chciałam. No ale może czegoś nie zrozumiałam:/ Póki co szłam sobie przez Rzepedkę.



Ani chybi prawie jak połoniny!:> O coś takiego mi chodziło.












Tu jest szczyt Rzepedki - 708 m n.p.m.










Jakoś wtedy posłuchałam chybionej rady i poszłam wzdłuż zbocza, myśląc, że między drzewami będzie przejście, ale nie było, a potem zrobił się tam jeszcze jakiś wąwóz.




W końcu jakoś obeszłam naokoło i wyszłam nie na cerkiew, a sporo przed nią. No trudno:>



Kolejna żmija zygzakowata:


Na koniec wycieczki zwiedziłam stary cmentarz przy cerkwi w Rzepedzi.























c.d.n.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz