wtorek, 3 grudnia 2013

Nawiedzony las i inne miejsca w Kampinosie część 1

Dni są już za krótkie na większe wycieczki, więc pora na Kampinoski Park Narodowy. Podobno to jeden z dwóch parków narodowych na świecie mieszczących się tuż obok stolicy państwa, a drugi jest pod Nairobi. W dodatku jako mieszkaniec Białołęki mam Kampinos na wyciągnięcie ręki, a dopiero teraz tak naprawdę zaczęłam go zwiedzać. Po kilku, jeśli już nie kilkunastu różnych wycieczkach mogę powiedzieć, że jest co. Niektóre miejsca są ponoć nawiedzone, o czym później, a jeszcze inne przypominają Podlasie.



I rzeczywiście jest tak, że kompletna dzicz tuż obok stolicy. Gdy miesiąc temu jechałam drogą 575 do Warszawy, późnym popołudniem tuż przed miejscowością Mała Wieś przy Drodze...


... zobaczyłam zwierza. Stał sobie po mojej prawej stronie. Myślałam, że to koń. Ale zwolniłam i przyjrzałam się. To był wielki łoś, z rogami i wszystkim. Nie ruszał się. Zafascynowana, zaparkowałam na poboczu kilkanaście metrów od niego. Wyszłam z aparatem i pomalutku zbliżałam się. Uszłam może trzy metry, gdy nagle nieruchomo stojący dotąd łoś zaczął ruszać swymi badylami i - o zgrozo - ruszył na mnie jakimś kłusem, jak koń. Dalsza akcja rozegrała się w ciągu sekund. Uciekłam do auta i zaczęłam odpalać. Wtedy łoś nagle zmienił kurs. Nie mam pojęcia, czemu zaczął na mnie biec ani czemu w końcu zawrócił. Już zwykłym krokiem dostojnie skierował się na drugą stronę szosy.


 Tuż przed biegiem:


Już idzie do Wisły:



Skończyło się dobrze, ale zagadka pozostała. Przecież łosie nie są drapieżne, a ja go nie atakowałam. Nie dziwota, że taki widok w rezerwacie Żurawiowe nieco mnie zestresował:


Ale o tym innym razem. Bo tym, co w pierwszej chwili przyciągnęło mnie do Kampinosu, były legendy o nawiedzonym lesie między Laskami a Izabelinem. Zainteresowani tematem na pewno już wiedzą, o co mi chodzi - o Duchną Drogę.


Legenda głosi, że na tej kilkukilometrowej leśnej drodze straszy. Powód? Głownie ciężkie walki, jakie toczyły się w tym lesie w czasie wojny. Ścieżka, od której odchodzi Duchna Droga, nosi nawet imię Łączniczek AK, bo właśnie tędy wiodła trasa łączniczek. Oto ona:






Poboczne legendy mówią o duchach zakonnic, w tym powieszonych. Po doświadczeniach z dworem w Czepurce, gdzie sfotografowałam coś przypominającego ni to starą kapotę, ni to powieszoną zakonnicę, nie do końca było mi w związku z tym śpieszno na Duchną Drogę, ale ciekawość zwyciężyła. Jeszcze jednym sygnałem tego, że z tym lasem jest coś nie tak, ma być fakt, iż wzdłuż Duchnej Drogi można spotkać dziwacznie powykręcane drzewa - brzozy rosnące poziomo. To prawda. A dzięki mojemu zabłądzeniu odkryłam, że dziwne drzewa można znaleźć też na sąsiedniej ścieżce (dojazd pożarowy nr 49). W wyszukiwaniu ich trochę przeszkadza duża ilość połamanych gałęzi leżących na mchu. Trzeba sprawdzać, które drzewo leży ścięte, a które wyrasta z ziemi poziomo.

Tak wyglądają krzywe drzewa na Duchnej Drodze:










... a tak na sąsiadującym z nią dojeździe pożarowym nr 49:









Jak tam trafić? Najlepszym punktem wypadowym jest zakład dla niewidomych w Laskach przy końcu ul. Brzozowej. Tam można zostawić samochód i pójść dalej Brzozową za szlaban, czyli Trasą Łączniczek AK. Idziemy aż do skrzyżowania, na którym zobaczymy tabliczki z napisem "dojazd pożarowy nr 49". Wtedy skręcamy w lewo, ale nie w ten dojazd, jak początkowo myślałam i tamtędy poszłam, tylko w drugą ścieżkę w lewo - tę odchodzącą bardziej prostopadle od Trasy Łączniczek, a nie tak ukośnie. Żeby mieć pewność, że na pewno pójdę Duchną Drogą, aż napisałam do dyrekcji Kampinosu i odpisali mi z mapką w załączniku. Przerywanym pogrubieniem jest zaznaczona Duchna. Ze wsparciem mapy google wszystko jest jasne:


Objawami nawiedzenia miały być zjawy typu jeździec bez głowy lub pies bez głowy, fale dziwnych zapachów, maszerujący żołnierze, światełka. Przeszłam sama całą pustą Duchną w te i wewte i chyba duchy jednak mnie olały. Może dlatego, że byłam tam za dnia, a nie po zmroku. W każdym razie warto zaryzykować spotkanie z nimi, bo mieszkają w bardzo ładnych okolicznościach przyrody.


















Sam dojazd pożarowy nr 49 też jest wart zwiedzenia! Prowadzi do ul. Tetmajera w Izabelinie i kładki nad małym jeziorem.



















Ulica Tetmajera w Izabelinie to też świetny punkt wypadowy. Jest tam Dyrekcja Kampinoskiego Parku Narodowego, a przy niej tak zwana polana wypoczynkowa, wygodny parking i bardzo przyzwoita knajpa Kampinówka, w której dwa razy zjadłam dobre placki ziemniaczane z grzybami. W sklepie przy Centrum Edukacji kupiłam dwie książki o Kampinosie, które już się przydały: "Puszcza Kampinoska. Przewodnik" Lechosława Herza i "Puszcza Kampinoska i okolice" Marcina Zamorskiego z mapą. Dokupiłam też miniaturowego drewnianego dzika:








Od polany odchodzi tak zwana ścieżka dydaktyczna prowadząca do Leśnego Ogródka Botanicznego w Laskach.









ciąg dalszy nastąpi

6 komentarzy:

  1. Mieszkam w Kampinosie i doskonale znam te tereny. Po pierwsze - to nic dziwnego, że Łoś ruszył na Ciebie szarżą. Mają łagodne usposobienie, aczkolwiek człowiek chcący zrobić mu zdjęcie, który nie odchodzi na jego widok - wręcz przeciwnie - podchodzi (jak przypuszczam), odczytywany jest przez Badylarza jako potencjalne zagrożenie. Odnośnie Lasek pod Warszawą - tereny są zupeeeeełnie nie nawiedzone, a drzewa rosnące poziomo? - wystarczy zasięgnąć na ten temat literatury żeby uświadomić sobie, że wiele czynników mogło spowodować taki a nie inny wzrost drzewka, ale ostatnim prawdopodobnym byłyby duchy, zjawy, demony czy cokolwiek paranormalnego ;) Fajnie, że zwiedzasz i fotografujesz, bo zdjęcia są na prawdę super, ale trochę sceptycyzmu by nie zaszkodziło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jeśli to prawda z tą mgłą i straty poczucia czasu jak temu kolesiowi co naprawiał motor? godzinę spędził na duchnej drodze a wrócił w środku nocy?? tego nie da się tak łatwo wytłumaczyć...

      Usuń
  2. Dokładnie! Zgodzę się z Karoliną w zupełności! Bo łosie to straszne "osły" i są dosyć nieinteligentne i w chwili zagrożenia zachowują się instynktownie i ruszają taką śmieszną szarżą jak idiota, co jednak może być bardzo niebezpieczne bo kopytko mają wielkie i twarde. Jest sporo filmików na YT odnośnie ataków łosi. A co do drzew.. Drzewa jak ludzie- nie ma dwóch takich samych! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O powykrzywianych w zagadkowy sposób drzewach: http://zmiennoksztaltne.blogspot.com/2014/05/zjawisko-powykrzywianych-drzew.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak czołówka "Przystanku Alaska" :o)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak czołówka "Przystanku Alaska" :o)

    OdpowiedzUsuń