poniedziałek, 11 marca 2019

Gostynin i leśne okolice, mazowieckie cmentarze ewangelickie część 3

W trzecim i przedostatnim odcinku relacji z gostynińsko-płocko-wyszogrodzkiej minitrasy cztery stare cmentarze ewangelickie Olendrów, a do tego nieco widoków na starorzecze Wisły zwane Starorzeczem Białobrzeskim i okoliczny las.






Na cmentarz ewangelicki w Białkowie pod Płockiem nie prowadzi żadna droga, brak też drogowskazów i oznaczeń. Miejsce jest schowane w kępie krzaków na środku pola blisko jednego z gospodarstw. Namierzyłam cmentarz dzięki przygotowaniom z mapami w domu, a i tak było trochę szukania.


Cmentarz płynnie przechodzi we fragment dawnego sadu i gospodarstwa, tuż obok stoi przyczepka.


Czy to na pewno to? Nie byłam pewna, dopóki w krzakach obok przyczepki nie zauważyłam omszałych pomników:


O osadnictwie Olenderskim w Polsce pisałam już nie raz, między innymi TU. Dziś główne pozostałości po Olendrach to cmentarze, trafiają się też drewniane chaty na charakterystycznych pagórkach czy nawet dawne zbory. Powstał też niedawno skansen w Wiączeminie, zlokalizowany tuż obok dawnego zboru i cmentarzyka. W Białkowie całkiem sporo się zachowało jak na tak zapomniane miejsce:
















Cmentarz w okolicy Ludwikowa jest pod Gostyninem. Trochę się go naszukałam, trzeba wiedzieć, gdzie skręcić. Poradzili mi w tej kwestii ludzie mieszkający w ostatnim gospodarstwie we wsi. Zostawiłam samochód pod zamkniętym wiejskim sklepem i poszłam gruntową drogą w stronę cmentarza. Równie dobrze można było jednak dojechać tam nieterenowym autkiem, jak się potem okazało. To kawałek, może pół kilometra od szosy przez wieś. Kierowałam się mapą. Wkrótce zobaczyłam charakterystyczną dla takich miejsc grupę starych drzew:



O pozostałych na cmentarzu nagrobkach najwyraźniej ktoś pamięta:




Charakterystyczny dla takich cmentarzy jest stojący w centrum wysoki, drewniany krzyż. Ten jeszcze się trzyma, ale jest już bardzo mocno przechylony. Udało mi się znaleźć tylko informację o tym, że w pobliskim Stefanowie znajdowały się przed wojną kolonie niemieckich osadników.




Inne ocalałe nagrobki:












Ciekawe, że pod słupem energetycznym poza terenem cmentarza, ale bardzo blisko niego, też leżą kwiaty. Może doszło tam kiedyś do wypadku?





Cmentarz ewangelicko-augsburski w Rakowie znajduje się niedaleko Wyszogrodu. Był pierwszym, który odwiedziłam podczas tej minitrasy. Znajduje się przy jednym z gospodarstw w kępie krzaków i drzew blisko asfaltówki prowadzącej wzdłuż Wisły. Dotarłam tam dzięki przygotowaniom z podglądami Google, inaczej nie byłoby łatwo, to spora i zarazem rozproszona wieś. Trzeba było zostawić autko na małym poboczu i pójść do kępy drzew na przełaj, nie ma dróżki.



Najbardziej zadbany, podwójny grób, o dziwo powojenny.














Z pewnej odległości wyglądało to jak porcelanka, ale to tylko miejsce po niej..




Cmentarz ewangelicki w Budach Borowickich był największym wyzwaniem podczas tej minitrasy. Jest najbardziej zarośnięty, chaszcze wykarczowano tylko w jednym miejscu i to tam, gdzie nic nie ma. Do każdego spośród kilku ocalałych pomników trzeba było przedzierać się przez gęste badyle. Charakterystyczna dla tego miejsca jest rosnąca na środku stara sosna:


















Dzień pomału się kończył, światło było piękne. Zostawiłam autko przy gruntowej drodze jakiś kilometr dalej i poszłam w las w stronę starorzeczy Wisły. W Białobrzegach miał być kolejny cmentarzyk schowany w lesie. Było już mało czasu do zmroku, ale szukałam. Niestety, bez powodzenia. W dodatku gdy po trzech dniach wracałam tamtędy do Warszawy, znów nie udało mi się namierzyć tego miejsca mimo przygotowań z mapami! Ale co pooglądałam sobie widoków, to moje, było warto :>





















c.d.n.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz