środa, 14 sierpnia 2013

Cisie-Zagrudzie - Nowe Iganie - Niwiski - Mordy - Nowa Sucha

Pogranicze Mazowsza i Podlasia trzeba zwiedzić innego dnia, niż początek Podlasia. Jeździłam cały dzień, a i tak zostało jeszcze pełno miejsc na kiedy indziej. Wyprawę zaczęłam od poszukiwania wsi Cisie-Zagrudzie. Trochę to zajęło. Ale nie żałuję, bo poza lasem pełnym wielkich dziur, nawigacja wyprowadziła mnie też na piękną groblę.








Żeby dotrzeć do wsi Cisie-Zagrudzie, gdzie jest opuszczony zamek z  przełomu XIX/XX wieku, trzeba jechać najlepiej przez Pieróg i dalej asfaltówką, aż po prawej tuż za początkiem Cisiów nie pojawi się droga gruntowa wzdłuż dawnego parku. Można zaparkować wzdłuż tej drogi. Ogrodzenie nie jest kompletne i można podejść do samego zamku.



Jednym z pierwszych właścicieli majątku był niejaki Pantaleon Potocki herbu Szeliga. Został publicznie powieszony w Siedlcach za wzywanie do udziału w powstaniu listopadowym. Na jakimś balu u prezydenta Siedlec próbował namawiać ludzi, żeby walczyli z Rosjanami, ale nikt go nie posłuchał. Zorientował się, że wszyscy są teraz przeciwko niemu i próbował uciekać, ale zabłądził. Widocznie to w tych rejonach normalne. Chłopi, którzy mieli być powstańcami też go zdradzili. Później w dodatku oni też się powiesili, chociaż podostawali różne zaszczyty i ordery. Ostatnim właścicielem przed wojną był też żołnierz i baron Jerzy Konopka. Po wojnie umarł w Szczecinie w 1954 roku. W zamku urządzono wtedy podstawówkę.



Od 1999 roku jest podobno nowy prywatny właściciel, ale kilka lat temu remont utknął. Udało mi się dostać do środka i zwiedzić wszystko od piwnic po strych. W piwnicy trzeba uważać na grząskie podłogi, a schody na strych ledwo się trzymają. Dodatkowo ruiny stajni tez w remoncie.












Nowe Iganie. Dworek z XIX wieku, gdzie podobno kręcili "Noce i Dnie". Budowę zakończono w 1828 roku. Też ma historię związaną z powstaniem listopadowym, tym razem bardziej pokrzepiającą. Tutaj wygrał bitwę generał, którego imię nosi pobliska ulica, czyli Prądzyński.



 Dziś dworek stoi na środku pola, ma jakiegoś prywatnego właściciela, ale chyba nie interesującego się zbytnio dworami. Budynek nie jest ogrodzony, można normalnie wejść do środka bez żadnych ceregieli, drzwi są otwarte. Jest tam strasznie ciemno, w części pokoi jest jakiś składzik budowlany. Jedyne, co zostało z wystroju, to ozdobne ślady po żyrandolach na sufitach.



 Żeby tam dojechać, trzeba zjechać pod Siedlcami za zajazdem do ul. generała Prądzyńskiego, potem jechać prosto w ul. Karskiego i dalej prosto gruntową. Dworek będzie widoczny po lewej stronie.



Niwiski. XVIII-wieczne resztki dworu. Po jednej stronie zamknięty teren z piękną nawet po remoncie bramą, w głębi dwór w remoncie. Po drugiej ruiny budynki gospodarcze w ruinie. W tym wszystkim - bociany. Jeśli się zaparkuje przy przychodni na ul. Browarnej, wszystko jest blisko.





Mordy, opuszczony pałac z XVIII wieku. Gdy jedzie się od strony Siedlec główną drogą w Mordach, pałac będzie po prawej stronie. Jak to często bywa, znak rozpoznawczy to park. Zaparkować można, zakręcając za parkiem przy domu kultury. Wielka ozdobna brama oczywiście zamknięta, a na niej pełno zakazów. Ale bardzo niedaleko niej okazuje się, że jest pewien sposób, by mimo wszystko dojść pod sam pałac. Chyba nikt tak bezpośrednio go nie pilnuje, choć wiszą tabliczki firm ochroniarskich. Niestety wokół samego obiektu jest kolejne ogrodzenie, a okna i drzwi są pozabezpieczane i nie znalazłam sposobu dostania się do środka, więc zdjęcia tylko z zewnątrz.




Nazwa wsi wzięła się podobno od mordów, które się dokonywały w średniowieczu za czasów Bolesława Wstydliwego. W 1717 roku powstał pałac na fundamentach dawnego zamku. Właścicielem była rodzina Przewłockich. Za PRL losy takiego budynku wyglądały tak, że mieszkali tam robotnicy z okolicznego zakładu lub powstawała szkoła. Mordy doczekały się tej drugiej opcji, było tam technikum terenów zielonych, przed pałacem rosły uczelniane byliny. Według prasy lokalnej teraz sprawa sprzedaży majątku prywatnemu właścicielowi ciągnie się w sądach.




Tuż za stawem, po tej samej stronie ulicy jest stara gorzelnia przerobiona na fabrykę cukierków czekoladowych. Niektóre obiekty zabytkowej gorzelni są zrujnowane. Z zarośli malowniczo wystaje pałac. Można zresztą do niego podejść także od strony stawu.






Różne bezdroża i skansen w Nowej Suchej:
















   

3 komentarze:

  1. Fajny artykuł :)
    Można powiedzieć, że mnie inspirujesz.
    Miejsca gdzie znajdują się opuszczone budowle.... zakochałem się w nich.
    W przyszłości wykorzystam te placówki do materiału na mojego bloga :)
    Pozdrwaiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W 1983?1984 r mieszkałam w tym pałacyku, uczyłam wtedy II kl, pamiętam nawet swoich uczniów, uczyłam obok w szkole, chciałabym odwiedzić to miejsce po remoncie. Pa...T

    OdpowiedzUsuń