Dziś Kuleszówka to resztki świetności. Bramę z pawiami ukradziono, prawie wszystko zamieniło się w gruzy. Żeby tam trafić, trzeba jechać Aleją Krakowską i jeśli jedzie się od Warszawy, skręcić w lewo, gdy pojawi się drogowskaz "Kuleszówka". Moja nawigacja nie znała tej miejscowości, więc trzeba było kierować się wskazówkami miejscowych, by w końcu skręcić z płytowej drogi w ul. Cichą. Samochód musiał poczekać przy jakiejś posesji przez wyboje wypełnione wodą. Ale potem już nie jest daleko.
Jeżeli ktoś chciałby zgłębiać temat, tutaj jest dokument na temat Centrum Medycyny Alternatywnej w czasach świetności: http://www.youtube.com/watch?v=4hg96ZjIVe0
Fragment opisu filmu: "Wbijanie dziesiątek igieł leczy ciało, ale metoda doktora Stanisława Szczepaniaka sięga głębiej. Gromadząc wiele osób jednocześnie w dwóch niewielkich pomieszczeniach na godzinnych seansach, pomiędzy nakłuwaniem a rozkuwaniem, niestrudzenie prowokuje pacjentów do rozmowy, zwierzeń i żartów. Wielu pacjentów leczy się tu po kilka-kilkanaście lat. Nikogo nie krępuje częściowa nagość, której wymaga nakłuwanie dziesiątkami igieł. Przyjazna, swobodna atmosfera nie ma nic wspólnego z ponurą rutyną lecznictwa publicznego - i jest zasadniczą sprawą dla kuracji. Jak mówi doktor "u nas jest śmiech, wygłupy, drwina, kpina, wymiana poglądów - wytwarza się endorfina, czyli hormon szczęścia"."
Ile zabawek, cóż za odmiana "zoo" w betonie i na murze. Sam pobyt w takim miejscu musiał sam z siebie poprawiać ludziom humor - widoki są "niebanalne".
OdpowiedzUsuńPolecam wszystkie książki p. Szczepaniaka czyli "Upiory Afryki" t.1-3, oraz "Upiory Świrolandu". Tam jest kawał historii Afryki i jego życia. To jest twardziel jakich wśród Polaków ze świecą szukać. Przy tym człowiek obserwujący, myślący i wyciągający wnioski - takich też mamy jak na lekarstwo. Niestety - już go w Polsce nie mamy...
OdpowiedzUsuńWiadomo, co stało się z p. Szczepaniakiem po 2009 roku i zamknięciu Centrum w Kuleszówce? Prosiłabym o informacje
UsuńTo dość tajemnicza sprawa. Ja próbowałem się dowiedzieć czegoś o jego losach ale niczego konkretnego nie wiem. Słyszałem o Hiszpanii. Szkoda, wielka szkoda, że tracimy diamenty a zostawiamy sobie popiół...
UsuńNa podstawie jego wlasnych slow wnioskuje, iz wyjechal do Argentyny.
OdpowiedzUsuńZnałem dobrze Pana Stasia bo od 2009 mieszkał w Hiszpanii i prawie codziennie sie widzielismy ,niestety w zeszłym roku zmatł
OdpowiedzUsuńJestem córką proszę o kontakt
Usuńedyta19751@vp.pl
Ciekawy jestem dlaczego wyjechał? Czy miał jakąś rodzinę tam? Czy opowiadał o tym?
UsuńA wie Pan gdzie jest pochowany, w Nerja?
UsuńCzy wie Pan gdzie jest pochowany?
UsuńByłem dziś w tym miejscu po prawie 20 latach. Wszystko zburzone. Koparki i spychacze niwelują teren. Dewoper ma tam osiedle budować. Niebieska brama i wysoki płot betonowy jedynie przypomniał mi tamte dni. Miło wspominam Pana Stanisława i myślami ogrzewam jego duszę.
OdpowiedzUsuńSuper człowiek. Jeżeli chodzi o jego książki to polecam. Przeczytałam
OdpowiedzUsuńwszystkie części. Na zabiegach było bardzo śmiesznie. Nikogo do swoich przekonań nie namawiał.
Jestem córką Stanisława Szczepaniaka proszę wszystkie osoby o kontakt
OdpowiedzUsuńedyta19751@vp.pl