piątek, 20 kwietnia 2018

Puszcza Białowieska, podlaskie cmentarze i inne miejsca część 23

W ostatnim póki co odcinku o Puszczy Białowieskiej i innych miejscach na Podlasiu pokażę spacer Żebrami Żubra, opuszczony domek, a także cmentarze w Rudce i w Brańsku.






Cmentarz w miejscowości Rudka był pierwszym miejscem, które zwiedziłam podczas marcowej minitrasy. Wyszukiwałam miejscówki do zwiedzania tak, żeby już były w województwie podlaskim, czyli gdy jechałam od Warszawy, mniej więcej za Ciechanowcem.

Cmentarz jest katolicki, powstał w pierwszej połowie XIX wieku. Jest pod lasem, na obrzeżach miejscowości. Na początek najciekawszy stary pomnik, jaki tam znalazłam - z dwoma Jezusami na jednym krzyżu:

 
 





Lubię te cmentarne kolorowe "gablotki", choć pochodzą z lat zdecydowanie powojennych. Kojarzą mi się z zabawą z dzieciństwa w tak zwane sekrety, gdy w ziemi zakopywało się kawałek szkła tak, by był widoczny, a pod nim umieszczało "skarby", czyli to, co było kolorowe - papierki po cukierkach, komiksy z gum Donald i Turbo, kwiatki. Tutaj ktoś wybrał bardzo ładny kolor tła, mój ulubiony:








































Opuszczony dom z rekinami zauważyłam z samochodu jadąc do Hajnówki. Stał sobie na środku pola, z dala od innych domów. Żeby do niego dojść, zaparkowałam przy takiej bocznej drodze:


Do budynku doszłam przez zaorane pole.


W środku było skromnie -tu parę stron ręcznie zapisanych rozważań o nieużytkach i użytkach rolnych:








"Mam na pieńku z rekinami":










Cmentarz katolicki w Brańsku jest położony poza miejscowością, przy ul. Bielskiej. Powstał w połowie XIX wieku, jest czynny, większość pomników nowa, ale w okolicach kaplicy i nie tylko da się wypatrzeć te starsze i ciekawe. Cechą charakterystyczną miejsca jest niestety koszmarny zapach od pobliskiego zakładu, chyba hoduje się tam też świnie, sądząc po odgłosach.






Sama ręka, która została po figurce Jezusa:


Zaciekawił mnie ten skromny, malutki nagrobek. Ktoś chyba sam zrobił krzyżyk z drewna, kolorowych koralików i muszelek. Wygląda jak nadmorska pamiątka.







Nadrzewna kapliczka, chyba raczej nowa i stary pomnik z 1888 roku tuż pod drzewem:


















Przez pierwsze trzy dni minitrasy intensywnie zwiedzałam, a w nocy z niedzieli na poniedziałek niestety rozchorowałam się. Przez gorączkę nie mogłam iść na zaplanowaną dużą wyprawę od Starej Białowieży na północ. Ale tak mi było żal pogody, że przeszłam się choć ten kawałek Żebrami Żubra, gdzieś do połowy trasy i z powrotem na parking przy szosie na Teremiski. Potem trzeba było jeszcze dojechać do Warszawy. Wcześniejsze relacje z tego szlaku TU i TU.